Rękodzieło zwykło nam się kojarzyć ze starszymi Paniami z Koła Gospodyń Wiejskich dziergającymi na drutach. Ludzie lubią szufladkować. Prace zamienia się w słupki statystyk wykonanych przez arkusze kalkulacyjne i tzw "systemy". Do tego mamy "papkę" serwowaną przez tzw telewizję misyjną (czytaj abonamentową) czy też prasę kolorową. Większość z nas nawet nie zastanawia się nad tym, co słyszy. Zalew reklam super, hiper, ekstra produktów, które są "wyjątkowe" i sprawią, że poczujemy się szczęśliwi, które są w super cenie, skutkuje wg mnie mocnym spłaszczeniem rzeczywistości.
Tytułem wstępu
Rękodzieło zwykło nam się kojarzyć ze starszymi Paniami z Koła Gospodyń Wiejskich dziergającymi na drutach. Ludzie lubią szufladkować. Prace zamienia się w słupki statystyk wykonanych przez arkusze kalkulacyjne i tzw "systemy". Do tego mamy "papkę" serwowaną przez tzw telewizję misyjną (czytaj abonamentową) czy też prasę kolorową. Większość z nas nawet nie zastanawia się nad tym, co słyszy. Zalew reklam super, hiper, ekstra produktów, które są "wyjątkowe" i sprawią, że poczujemy się szczęśliwi, które są w super cenie, skutkuje wg mnie mocnym spłaszczeniem odbioru rzeczywistości. Większości osób nie zastanawia, że krem na zmarszczki reklamuje dwudziestokilkuletnia dziewczyna, która zmarszczki ogląda jedynie na zdjęciach lub u swojej mamy albo babci. I tak przykłady można mnożyć. Tak czy siak, zalewa nas tandeta, podróbki i "lekarstwa" na wszystko. I wszystko ma sprawić, że będziemy szczęśliwi. A jak nie jesteśmy "szczęśliwi" i idziemy do sieciówki albo do banku etc., to wszędzie pada tajemnicze słowo "system". Za wszystko odpowiedzialny jest jakiś "system". I nie ma osób odpowiedzialnych.
O rękodziele inaczej
Rękodzielnictwo, to nie tylko pasja, ale też sposób na życie. W dzisiejszym świecie mamy doczynienia z zalewem tandety i podróbek na niespotykaną skalę. Wielkie korporacje przenoszą swoje fabryki tam, gdzie jest tania siła robocza, ale można przy tym zapomnieć o oryginalności czy solidności wykonania. Co kilka miesięcy wchodzi na rynek ten sam produkt po niewielkim liftingu. Dbałość o sam produkt schodzi na dalszy plan. Produkty nie mogą być trwałe, bo inaczej Klient nie kupi następnego. Ile razy zdarzyło się Wam kupić czajnik, który po kilku miesiącach się zepsuł ? A buty ?
I tutaj jest zasadnicza różnica pomiędzy masówką serwowaną nam przez współczesny rynek i korporacje, a wyrobami rękodzielniczymi. Do każdego wyrobu, który robiony jest ręcznie, człowiek wkłada całe serce. Dbałość o oryginalność, solidność i szczegóły to podstawa takiego wyrobu. Nie mamy tutaj też doczynienia z żadnym "systemem", za który nikt nie ponosi odpowiedzialności. Wytwórcy zależy na kontakcie z Klientem i na spełnieniu Jego oczekiwań. Praca również wyceniana jest inaczej. Oczywiście tutaj też zdarzają się przypadki niedbalstwa i tandety, ale te zwykle są szybko eliminowane z rynku. Przy tym wykonawcy zależy na tym, aby wyrób był trwały. Zwyklle pojedyńcza sztuka mało, że musi być ładnie wykonana i zaprezentowana, ale jeszcze musi być trwała. Kontakt z Wytwórcą odbywa się zwykle bez pośredników. A jeżeli jakiś pośrednik występuje, to zwykle ta "droga" jest bardzo krótka.
Ponieważ moda się zmienia i czasy się zmieniają, rynek drobnych wytwórców rękodzieła również się dostosowywuje. Błędem jest przekonanie, że ten rynek stoi w miejscu. Szufladka rękodzieła, o którym w mediach prawie się nie mówi (bo i po co ?), mocno spłaszcza ten rynek. Wiele osób ma pomysły i umie wykonać niemal wszystko, czego dusza zapragnie w technice, którą się posługuje. Wełniane sweterki i czapki dawniej wyplatane na drutach przez nasze babcie, to już tylko dodatek do czegoś większego. Drobni wytwórcy rękodzieła lubią wyzwania. Projekt Klienta, który chce mieć coś oryginalnego pasującego do jakiejś większej całości, dla niejednego stanowi wyzwanie.
W moim odczuciu rynek ten doskonale zaczyna uzupełniać rzemiosło, które zaczyna się odradzać. Bardzo powolutku do łaska zaczynają wracać rzemieślicy naprawiający buty, wykonujący przeróbki krawieckie itd. Jeszcze kilka lat temu rynek ten kurczył się w oczach. Teraz coraz częściej uśmiecham się, widząc że powstał kolejny niewielki zakład naprawy obuwia czy zakład krawiecki. To jest chyba znak, że ludzie zaczynają być zmęczeni ciągle psującymi się przedmiotami, które dopiero co kupili za niemałe niejednokrotnie pieniądze. Chyba zaczynamy szukać znowu solidności, a w miejsce "systemu" chcemy mieć kontakt z osobą decyzyjną i kompetentną ? Chcemy mieć doczynienia z Człowiekiem a nie bezdusznym systemem.
Tytułem zakończenia
Spojrzenie moje jest czysto subiektywne. Uważam, że "szufladki" nikomu szczęścia nie dają. Hipermarketowe promocje nie sprawiają, że jesteśmy oryginalni. Przecież cała masa osób korrzysta z tych ekstra promocji i defacto wszyscy kupują to samo. Taki ośli pęd wymuszony działaniami korporacyjnymi. Kupując wyrób rękodzieła, który jest zwykle dużo bardziej oryginalny, a przez to może nawet troche droższy, kilka razy się człowiek zastanowi, czy faktycznie tego potrzebuje ? Wyrób jest trwały. Moi znajmoi malują, szyją, rzeźbią i wykonują wiele innych rzeczy. Każda z nich jest oryginalna. Nie spotkałem się z przypadkiem, aby ktoś wykonał dwa takie same obrazy czy dwie takie rzeźby. To jest dopiero oryginalność, a nie maszynowo nadrukowywane "obrazy" sprzedawane za niemałe pieniądze przez sieciówki.
KONIEC