Agnieszka Olkiewicz o swojej solankowej pasji.

Data utworzenia: 2012-01-30 20:14:54
Ostatnia aktualizacja: 2012-01-31 10:43:38
Autor: Agnieszka Olkiewicz
Zdjęcie niedostępne

"Uważam, że pasję i talent trzeba... rozwijać i udoskonalać. Jestem świadoma talentu, jaki dostałam od Boga i nie chcę go zmarnować" - Agnieszka Olkiewicz.

 

 

 

Na imię mam Agnieszka (pseudonim „Solanka”), mieszkam w Toruniu. Jestem...przede wszystkim żoną, mamą trzech wspaniałych dzieciaków. Zazwyczaj dodaję jeszcze do tego (bo wiąże się to ściśle z byciem mamą) – pielęgniarką, kucharką, praczką, prasowaczką, sprzątaczką. Po godzinach, kiedy wszyscy już śpią, stawiam na stole wielki gar, wsypuję do niego mąkę, sól, dolewam wodę i zaczyna się „zabawa” (szczerze mówiąc, ten etap najmniej lubię).


Co powstaje z tak prozaicznych składników? Niezwykle plastyczna masa, która pozwala na realizację wszystkich pomysłów kłębiących się w mojej głowie. Krok, po kroku powstają, anioły w falbaniastych sukniach lub te zawadiackie w spodniach i czapkach na bakier, od czasu do czasu spod palców wychodzą leniwe kocury, naburmuszone barany lub zaspane sówki, jednym słowem wszystko, czego dusza zapragnie.


Początki mojej twórczości były pasmem prób i błędów. Jako nastolatka niewiele wiedziałam o masie solnej, więc pierwsze wisiorki, jakie stworzyłam smażyłam na oleju i suszyłam rozwieszone na lampie w pokoju. Dziś, w dobie internetu i dostępu do wszelkich informacji, jest to nie do pomyślenia!
Pomysły pojawiają się znienacka, czasem dopiero, gdy trzymam masę solną w swoich rękach. Potem pozostaje 6h suszenia w piekarniku i najprzyjemniejsza część – malowanie i lakierowanie. Mój mąż mówi, że dopiero wtedy figurki jakby „ożywają”, nabierają charakteru.

Z natury jestem... choleryczką, dlatego lepienie, które wymaga cierpliwości i koncentracji wycisza mnie i stabilizuje emocjonalnie.

Uwielbiam... Tego, który dał mi talent.

Robię to co robię bo... sprawia mi to radość, daje poczucie własnej wartości

Pasja wypełnia moje życie, ponieważ... pasja nie wypełnia całego mojego życia, ale jest przyjemnym uzupełnieniem codzienności.

Człowiek pochłonięty pasją powinien... pamiętać, ze nie jest pępkiem świata, otaczają nas inni ludzie i czasem poświęcenie im trochę ze swojego cennego czasu jest ważniejsze, niż powstanie kolejnego wspaniałego dzieła ;)



Jeśli jest się w czymś dobrym to... trzeba uważać, żeby nie spocząć na laurach lub... nie spuchnąć jak balon, sama nie wiem co gorsze ;)

Uważam, że pasję i talent trzeba... rozwijać i udoskonalać. Jestem świadoma talentu, jaki dostałam od Boga i nie chcę go zmarnować.

Praca z pasją... jest marzeniem wielu ludzi. Rękodzielnictwo jest specyficzną formą pracy, często niedocenianą. Sama niekiedy słyszę, że takie anioły powinny kosztować grosze, bo to przecież TYLKO mąka, sól i woda! Jakież widzę zdziwienie, kiedy krok po kroku opowiadam o etapach pracy nad jednym takim aniołem. Wiem, że niektórym udaje się utrzymywać z rękodzieła, stworzyli  dobrze prosperujące firmy i tworzą kapitalne rzeczy. Napawa mnie to optymizmem.



Bez pasji i celów... myślę, że każdy człowiek może znaleźć taką dziedzinę, która będzie go interesować, ciekawić, a życie bez celu? To chyba straszne, nie mieć celu w życiu, to trochę jak marnowanie czasu, tu, na ziemi wiecznie żyć nie będziemy, trzeba go dobrze wykorzystać :)

Mój sposób na życie... Nie wiem czy jest jakiś sposób na życie, ja chciałabym przejść przez życie nie raniąc innych, będąc podporą dla męża, mądrą mamą a nade wszystko dobrym człowiekiem.

Marzę o... życiu w Niebie, świecie bez wojen, bez chorób, wolnej Polsce, o tym, by moje dzieci wyrosły na dobrych ludzi .  A z tych przyziemnych ….marzę o tym abym mogła łączyć swoją pracę z pasją, aby ta praca przynosiła konkretny dochód.

 


Zapraszam serdecznie na strony ze zdjęciami moich prac:

Agnieszka Olkiewicz mamycel.pl >> 

www.picasaweb.google.com/OlkowaAga