Data utworzenia: 2012-02-10 10:12:07
Ostatnia aktualizacja: 2012-02-10 10:59:53
Autor: Cat in a Bag
Rękodzieło towarzyszy mi od najmłodszych lat. Osobą, która wprowadziła mnie w świat ręcznych "robótek", była moja babcia. To ona pokazała mi szydełko i nauczyła posługiwać się nim.
Od najmłodszych lat malowałam, rysowałam, szydełkowałam, szyłam, haftowałam i na wszelkie sposoby ozdabiałam otaczający mnie świat. A ten świat mojego dzieciństwa i młodości był bardzo szary, no bo lata 60 i 70 nie należały do barwnych.
Swoje "twórcze" życie mogłabym podzielić na etapy. Okres dziecięcy i nastoletni, to czas podpatrywania babci i mamy, które dzieliły się ze mną swoimi umiejętnościami. Nauczyłam się szydełkować, robić na drutach i nauczyłam się szyć, pierwszą spódnicę i bluzkę uszyłam mając 15 lat....i chodziłam w nich !
Kiedy przyszły na świat moje dzieci, okazało się, że umiejetność szycia bardzo się przyda, bo zaopatrzenie sklepów było ubogie, ciuszki dziecięce były szaro-bure. No to szyłam, robiłam swetry, czapki....i miałam z tego wielka frajdę. Mogłabym nawet powiedzieć, że w tym czasie stworzyłam swoją mini kolekcję dla dzieci, bo "ubierałam" również dzieci koleżanek.
Wielką frajdę miałam z szydełkowania, powstały firany, obrusy...a nawet abażury na lampy. W tak zwanym między czasie było haftowanie krzyżykami, powstało sporo obrazków, którymi obdarowałam najbliższych.
Przez te wszystkie lata moją największą pasją, a właściwie dwiema pasjami były: buty i torby. Zawsze poświęcałam dużo czasu na poszukiwania wyjątkowych, niepowtarzalnych egzemplarzy. I nie było łatwo znaleźć coś ciekawego a jednocześnie na miarę moich finansowych możliwości. I pomimo, że od wielu lat nasze sklepy oferują dużo większy wybór niż w latach 80, to znalezienie kolorowych, "wesołych" butów czy toreb nie jest rzeczą łatwą. Nadal w większości sklepów można zaobserwować swego rodzaju "zachowawczość" producentów w doborze kolorów i fasonów.
I tak sobie pomyślałam, że butów, to ja nie wyprodukuję...ale torby ? czemu nie? Razem z córką przegadałyśmy wiele wieczorów, zastanawiałyśmy się jakie torby chciałbyśmy nosić. I tak pomalutku kiełkowały pomysły na torby, powstawały nowe fasony.
Kompozycje moich toreb są uzależnione od indywidualnych cech błamów skór. Każda z nich powstaje indywidualnie, na żadnym etapie szycia, nie ma mowy o taśmowej pracy. Każdy worek wymaga indywidualnego podejścia i stąd ich nazwa "Co Ci w duszy gra", bo na wygląd torby ma wpływ nie tylko skóra ale także to, czy dzień jest słoneczny i czy moja dusza jest "uśmiechnięta", czy nastawiona refleksyjnie.
Kolejne torby, z których jestem dumna to "Malowane skórą". Wymagają one precyzji wykonania, ich powstanie jest poprzedzone pracą nad stworzeniem wzoru aplikacji, rozrysowaniem na skórze, wycięciu z wielką dbałościa o detale. Szycie tych toreb to wielka frajda ale też spore wyzwanie dla mojej cierpliwości.
Sama jestem pasjonatką toreb wielkich. I tu pomysł na "Torbę włóczykija" i "Worek włóczykija", czemu włóczykija?...no bo włóczykij musi w swojej torbie zmieścić wiele różnych rzeczy, więc musi być ona duża.
Szycie toreb daje mi ogromna satysfakcję a jeszcze jak usłyszałam cyt. "Zakochałam sie w tych torbach !!!"...to rosnę z dumy.
Torby, to obecnie mój pomysł na życie....po wielu latach moje pasje stały się moją pracą, nareszcie praca daje mi satysfakcję i jest ogromną przyjemnością. Jestem na początku tej drogi ale do odważnych świat należy .