„Marzeniami otworzysz drzwi do sukcesu” – wywiad z niepełnosprawną fotomodelką, Magdaleną Ulbin.

Data utworzenia: 2012-02-19 15:59:32
Ostatnia aktualizacja: 2012-02-19 16:15:37
Autor: MamyCel.pl
Zdjęcie niedostępne

„Czuję, że moim wyzwaniem na tym świecie jest przełamywanie wielu ludzkich stereotypów, które pomimo XXI wieku, wciąż jeszcze panują w niektórych ludzkich umysłach. Lubię dokonywać rzeczy, które na pozór wydają się niemożliwe do zrealizowania” – Magdalena Ulbin.

Magdalena od urodzenia choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Mimo choroby promieniuje niesamowitym optymizmem życiowym, jest niezwykle energiczna i wciąż wytycza sobie nowe cele. Choroba nie stanowi dla niej żadnej przeszkody. Lubi nowe wyzwania, które mobilizują ją do nowych ciekawych działań. Ukończyła studia, jest dziennikarką, fotomodelką, udziela się charytatywnie w różnych akcjach społecznych i jak twierdzi nadal chce dokonywać rzeczy, które na pozór wydają się niemożliwe do zrealizowania.

Magdo, od najmłodszych lat musiałaś zmagać się ze swoją niepełnosprawnością. Opowiedz nam o swojej chorobie. Jak to wszystko wyglądało?

Rdzeniowy Zanik Mięśni zdiagnozowano u mnie dopiero w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdy miałam 3 latka. Wcześniej wszyscy lekarze rozkładali ręce nie wiedząc co mi jest. Nigdy nie raczkowałam, nie stałam i nie chodziłam, a moje schorzenie objawia się tym, że z powodu braku produkcji białka Dystrofiny, mięśnie są zbyt słabe do wykonania powyższych czynności. 

  

Jak widać niepełnosprawność nie stanowi dla Ciebie żadnych barier. Ukończyłaś studia, spełniasz się w wielu dziedzinach, jesteś fotomodelką, dziennikarką, wolontariuszką. Skąd w Tobie tyle siły?

Moja siła wynika przede wszystkim z tego w jakim domu się urodziłam. Od najmłodszych lat mogę liczyć na wsparcie moich bliskich. Dzięki naszemu rodzinnemu uporowi i wytrwałości w dążeniu do celu jestem dzisiaj po wymarzonych studiach. Krok po kroku spełniam swoje marzenia, np. te dotyczące pozowania do sesji zdjęciowych. W swoim życiu kieruję się tym, aby nie robić niczego na siłę, za wszelką cenę i wbrew własnym zasadom. Dla mnie zawsze najbardziej będzie się liczył drugi człowiek i jego dobro, dlatego znacznie bardziej cieszy mnie pomaganie komuś w spełnianiu jego marzeń, niż spełnianie własnych. 

Masz wiele zainteresowań. Opowiedz nam o swoich pasjach. Co sprawia Ci najwięcej radości?

Tak, to prawda, ilość moich zainteresowań przeraża niejednego człowieka. Niejednokrotnie zadawano mi pytanie „jak mi się udaje na to wszystko znaleźć czas ?”. Moje pasje są dla mnie czymś tak naturalnym jak tlen, jedzenie czy spanie. W zależności od mojego natchnienia i nastroju poświęcam odrębnie czas każdej z nich.



Kocham fotomodeling, gdyż pozowanie do zdjęć sprawia mi mnóstwo radości. Każda z sesji jest inna i pozwala na nowo odkrywać własne wnętrze. Można wówczas na wiele sposobów kreować swoją postać, np. emocjami ukazywanymi za pomocą twarzy oraz naszych postaw, wywoływać w widzu różnego rodzaju skrajne reakcje. Jest to pewnego rodzaju aktorstwo przed obiektywem aparatu fotograficznego. Przenoszę się wtedy w całkiem inny świat. Praca przy takich sesjach, zwłaszcza reżyserowanych, zajmuje sporo czasu, niekiedy nawet ponad 8 godzin. Ekipa liczy co najmniej kilka osób. Wcześniejsze przygotowania i obmyślenia stylizacji, scenografii, wizażu, fryzury, czasowo może zająć nawet kilka miesięcy. Bardzo ważna jest także swobodna atmosfera panująca w trakcie sesji.

Uwielbiam pisać artykuły i przeprowadzać wywiady. Pisanie artykułów wyzwala we mnie różnego rodzaju głębokie przemyślenia, którymi mogę podzielić się z innymi ludźmi. Natomiast przeprowadzając wywiad poznaję lepiej daną osobę, a co za tym idzie umożliwia nam to nawiązanie przyjacielskich relacji, czasem nawet na całe życie.

Kolejna moja pasja, to dekorowanie wnętrz. Dobór koloru ścian, stylu mebli, różnego rodzaju dodatków, kafelek, tapet, itd. pozwala uwolnić się mojej artystycznej duszy.

 

Wizaż i stylizacja - cudowna bajkowa przygoda w moim życiu. Zabawa kolorami, uwidacznianie rysów twarzy, podkreślanie mocnych cech, a ukrywanie tych słabszych, zaś strojami kształtowanie sylwetki - brzmi magicznie, ale zarazem może dać drugiemu człowiekowi mnóstwo szczęścia, a co najważniejsze podnieść poczucie własnej wartości tej konkretnej osoby.

Psychologia, prawo, medycyna, te dziedziny życia pozwalają mi stawać się lepszym człowiekiem. Kształcą moją wiedzę i rozwijają chęć dzielenia się nią z innymi. Lepiej rozumiem relacje międzyludzkie. Dostrzegam to czego wcześniej nie zauważałam.

Natomiast dietetyka jest dla mnie świeżynką i od 2010 roku zajmuje istotne miejsce wśród moich zainteresowań.  Właściwie zbilansowana dieta pozwala nam bowiem na zdrowe życie. Nie wolno jednak stosować, tak popularnych w dzisiejszych czasach, pseudo diet, które skupiają się tylko i wyłącznie na kilku produktach, gdyż powodują one wyniszczenie naszego organizmu oraz tzw. efekt jojo. Zamiast tego dla osób chcących się odchudzać, polecam spożywanie produktów bogatych w błonnik i jak największe ograniczenie słodyczy zastępując je słodkimi owocami. Każda dieta powinna zawierać wszystkie produkty z piramidy żywieniowej (oczywiście za wyjątkiem osób uczulonych na jakiś składnik oraz ludzi dotkniętych chorobami, typu: fenyloketonuria).

 

Jakie są Twoje największe osiągnięcia? Z czego jesteś najbardziej dumna?

Największe moje osiągnięcia związane są z wolontariatem. Dzięki Fundacji „Między Niebem a Ziemią” z Wrocławia, udało mi się pomóc niepełnosprawnemu malutkiemu Karolkowi i Jego Rodzicom w zakupie pionizatora. Zaś przed świętami Bożego Narodzenia, pomagając Stowarzyszeniu „Aquarius” w wielkiej akcji „Świąteczna Paczka dla Dzieciaczka”, obdarowaliśmy świątecznymi prezentami niepełnosprawne dzieci z domu dziecka prowadzonego przez Siostry Zakonne. W tym roku planujemy poszerzyć tą akcję jeszcze bardziej i chcę obdarować u siebie w mieście dzieci upośledzone umysłowo ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Jaworze. Natomiast pod koniec 2011 roku ruszyła we Wrocławiu Fundacja „Piąta Strona Świata”, gdzie jestem w Radzie i planujemy wspólnie z Fundacją „Miedzy Niebem a Ziemią” zainicjować jakieś ciekawe projekty (programy) kierowane do niepełnosprawnych dzieci oraz ich rodzin.

Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa pasja? 

Jak już wspominałam, pasje są dla mnie niczym tlen. Bez moich zainteresowań nie byłabym sobą, gdyż to one nadają sens mojemu życiu. Większość z nich wynika z moich marzeń, które udało mi się spełnić i przekształcić w realną codzienność. Dzięki temu moje życie każdego dnia nabiera nowszych i ciekawszych barw. Za każdym razem, gdy zrealizuję jakiś swój cel życiowy, nie poprzestaję na tym i stawiam sobie wówczas kolejne nowe cele, tak aby zawsze moje życie zmierzało do przodu, nie stało zbyt długo w miejscu, a co gorsze nie nastąpił jakiś regres.

  

Czy realizowanie Twoich zainteresowań wpłynęło w jakiś sposób na Twoje życie prywatne lub zawodowe? 

Każde zainteresowanie powinno zmieniać nasze życie - zwłaszcza na lepsze. Tak też dzieje się w moim przypadku. Dzięki moim zainteresowaniom cały czas nieustannie się rozwijam razem z moim otoczeniem. Po drodze napotykam wielu ludzi, którzy z czasem okazują się moimi Dobrymi Aniołami. Nawiązałam wiele przyjaźni i znajomości. Zobaczyłam sporo ciekawych i pięknych miejsc. Jeśli natomiast chodzi o moje życie zawodowe, to chwilowo wszystkie artykuły piszę społecznie (bez wynagrodzeń), ale bogacę tym samym swoją bazę tekstów i udoskonalam swój warsztat dziennikarsko-redaktorski. W niedalekiej przyszłości planuję jednak powysyłać moje CV wraz z tekstami do różnych wydawnictw i portali internetowych, aby ustabilizować własne życie także w sferze finansowej.

Udowadniasz, że jeśli się czegoś bardzo chce to można to osiągnąć pokonując wszelkie bariery. Powiedz czy mimo wszystko nie bałaś się, że kiedykolwiek choroba może pokrzyżować Ci Twoje plany?

To prawda, gdy czegoś bardzo chcemy, to jesteśmy w stanie osiągnąć to pomimo wielu barier. Przede wszystkim musimy wówczas uwierzyć we własne możliwości. Ważne jest także, abyśmy mieli na kogo liczyć, gdyż sami w tak wielkim świecie stereotypów moglibyśmy się gdzieś po drodze „zagubić” i zatracić.

Traktuję swoją chorobę jako atut, który wyróżnia mnie z tłumu. Staram się nie myśleć o tym do czego może doprowadzić postęp mojego schorzenia. Wiem, że prędzej czy później będę musiała nieco „zwolnić” w swoim życiu i lekko pozmieniać swoje plany, ale na razie staram się żyć pełnią życia i cieszyć się z tego co mam.

 

Niestety nie każdy potrafi pogodzić się z przeciwnościami losu. Powiedz co doradziłabyś ludziom, którzy podobnie jak Ty zmagają się ze swoją niepełnosprawnością?

Kochani na początek proponuję zaakceptować zaistniały stan Waszego zdrowia. Nie musicie się z tym godzić, a wręcz nie możecie się poddawać w walce o Waszą sprawność. Niemniej jednak nie skupiajcie się tylko i wyłącznie na Waszej chorobie. Cieszcie się życiem, bawcie się, śmiejcie się, imprezujcie - możecie to wszystko robić na przekór opiniom złośliwych ludzi. Nie wierzcie w różne głupie stereotypy, które tworzą na nasz temat niektórzy zacofani myślowo ludzie „zdrowi”. Oni tak mówią, gdyż chcą Wam odebrać wiarę w Wasze możliwości. Boją się, że osiągniecie więcej od nich samych. Uprawiajcie sporty (jest wiele dyscyplin dla osób niepełnosprawnych). Studiujcie kierunki, o których marzycie. Pomalutku, „krok po kroku” realizujcie swoje marzenia i pragnienia. Rozwijajcie swoje pasje i zainteresowania. A przede wszystkim Zawsze Bądźcie Sobą !

Co najbardziej denerwuje Cię w postępowaniu ludzi zdrowych?

Najbardziej w postępowaniu ludzi zdrowych denerwuje mnie ich zwyczaj do „szufladkowania”. Wrzucanie do wyimaginowanych „worków” każdego, kto ich zdaniem w jakiś sposób wyróżnia się z tłumu i odbiega od „normy”, którą skądinąd także ustalają właśnie ci sami „zdrowi”. Zresztą grupowanie: zdrowy - chory, niepełnosprawny - sprawny, homoseksualista - hetero, czy zastanawialiście się kiedyś kto to wymyślił ? Dlaczego nie można powiedzieć o każdym po prostu CZŁOWIEK ? Ja osobiście nie uznaję takich podziałów i swój wózek porównuję do krzesła: jedni z nas siedzą na krześle, a niektórzy na wózku - i tyle. Czyż tak nie jest prościej ? Po co utrudniać sobie życie i narzekać na wszystko, a już nie daj Boże użalać się nad sobą. Ja uwielbiam wszystkich ludzi, nawet tych, którzy mnie nie lubią i dlatego Kochani zamiast tracić energię na podziały międzyludzkie, to proponuję poświęcić ten czas na rozwój Waszych pasji oraz kształtowanie własnej drogi zawodowo-życiowej :)

 

Czy możesz powiedzieć, że znalazłaś już sposób na swoje życie?

Tak, mam kilka sposobów na swoje życie. Najważniejszy dla mnie, to POMAGANIE drugiemu człowiekowi. Kolejny równie ważny - obdarowywanie moich Najbliższych MIŁOŚCIĄ i bezinteresownym WSPARCIEM. Pragnę także nieustannie rozwijać swoje pasje, zainteresowania i ukierunkować swoją drogę zawodową. Ogólnie rzecz ujmując, w swoim życiu kieruję się dwoma mottami własnego autorstwa, a mianowicie: 1. „Marzeniami otworzysz drzwi do sukcesu”, 2. „Korzystaj z tego co los dla Ciebie przygotował”. 

Jakie są Twoje plany i marzenia na przyszłość?

Moje plany na przyszłość częściowo już Wam zdradziłam powyżej, gdy mówiłam o Fundacjach, wolontariacie i akcjach charytatywnych. Dodatkowo planuję i marzę o tym, aby wziąć udział w jakiś komercyjnych kampaniach reklamowych i znaleźć zatrudnienie w którymś z wydawnictw prasowych. Marzy mi się również założenie własnej rodziny, ale wcześniej muszę spotkać mężczyznę, który okaże się miłością mojego życia :) Mam także kilka bardziej zwariowanych marzeń, takich jak: zrobienie sobie tatuażu, skok ze spadochronem, lot balonem i samolotem, szybka jazda kabrioletem, nauka śpiewu oraz nauka tańca na wózku :)

Dziękuje za rozmowę i życzę spełnienia wszystkich marzeń. 

Dziękuję także i przesyłam Każdemu z Was życzenia wielu sukcesów w realizowaniu Waszych pasji, marzeń, talentów, zainteresowań :) Zawsze pamiętajcie o tym, że marzenia mają to do siebie, że lubią się spełniać w najmniej oczekiwanym momencie :)

Rozmawiała Beata Marszałek